Odliczanie do następnego kryzysu rozpoczęte
10.12 - 2009
Pozornie sytuacja przypomina lata 2003/04, kiedy rozpędzał się boom mieszkaniowy, kredytowy oraz surowcowy, wspomagany przez niskie nominalne stopy procentowe oraz brak inflacji. Niemniej jednak jest jedna wielka różnica - obecna bańka pęknie szybciej.
Jedynym powodem tej najświeższej bańki jest wybitnie niski poziom nominalnych stóp procentowych, co skłoniło ludzi do inwestowania w ryzykowne aktywa wszelkiego rodzaju. Nawet ceny domów znów rosną. Nigdy zresztą nie spadły do poziomu, który byłby spójny z długoterminowymi wskaźnikami cena/czynsz i cena/ dochód pieniężny, które dają rzetelne pojęcie o przeszacowaniu lub niedoszacowaniu rynku domów i mieszkań.
Inaczej niż 5 lat temu banki centralne pełnią podwójną rolę stróżów stabilności monetarnej a także finansowej. Jak już nieraz wskazywano, oba te cele mogą wchodzić ze sobą w konflikt. Np w Europie, EBC w normalnych warunkach już zacząłby podnosić stopy procentowe. Jeżeli nadal nie były tknięte, jest to tylko po to, ażeby nie zaszkodzić chronicznie niedokapitalizowanemu europejskiemu systemowi bankowemu, będącemu cały czas pod życiodajną kroplówką EBC. Ta sama sytuacja powtarza się mniej więcej na każdym kroku.
Z obecnej sytuacji może rozwinąć się jeden z dwu scenariuszy. 1szy - banki centralne w 2010 r. rozpoczynają się wycofywać, co wywołuje kolejny spadek kosztów ryzykownych aktywów. W Wlk. Brytanii powrót do normalnej polityki monetarnej nieomalże nieuchronnie doprowadzi do spadków na rynku mieszkaniowym, na dzień obecny podtrzymywanym przez szczególnie tanie pożyczki hipoteczne.
W drugim scenariuszu banki centralne mogą postawić na pierwszym miejscu stabilność finansową oraz jak najdłużej utrzymywać otwarte skarbce. To zaś doprowadziłoby do najgorszego rodzaju kryzysu finansowego - załamania rynku obligacji, w ślad za czym nastąpiłaby depresja gospodarcza i deflacja.
Innymi słowy, nie ma znaczenia, jak zareagują banki - i tak jesteśmy w niebezpieczeństwie. Skuteczna polityka monetarna jest to kroczenie po cienkiej krawędzi z obu stron otoczonej przepaścią destabilizacji.
Z tego co wiemy, nie ma bezpiecznej drogi w dół.
Tagi tekstu: stopy procentowe inflacja aktywa inwestowanie ceny wskaźniki rynek nieruchomości banki bank polityka monetarna kredyty kryzys finansowy
